{"id":3454,"date":"2020-10-13T20:02:40","date_gmt":"2020-10-13T18:02:40","guid":{"rendered":"http:\/\/zspolczyn.edu.pl\/?p=3454"},"modified":"2020-10-13T20:02:40","modified_gmt":"2020-10-13T18:02:40","slug":"ix-konkurs-literacki-pt-rownosc-2020","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/?p=3454","title":{"rendered":"IX Konkurs Literacki pt. &#8222;R\u00f3wno\u015b\u0107&#8221; (2020)"},"content":{"rendered":"\n<p><strong>R\u00f3wno\u015b\u0107<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Nie zawsze by\u0142o tak, jak jest teraz.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy\u015b by\u0142em szcz\u0119\u015bliwy. Mia\u0142em cudowne dzieci\u0144stwo, wr\u0119cz wymarzone, kochaj\u0105cych rodzic\u00f3w i gromad\u0119 przyjaci\u00f3\u0142. By\u0142em radosnym dzieckiem, pe\u0142nym \u017cycia, ciekawi\u0142o mnie dos\u0142ownie wszystko. Lubi\u0142em obserwowa\u0107 w\u0119dr\u00f3wki mr\u00f3wek, gra\u0107 z kolegami w pi\u0142k\u0119, budowa\u0107 sza\u0142asy wiosn\u0105, a zim\u0105 lepi\u0107 ba\u0142wana lub urz\u0105dza\u0107 wojn\u0119 na \u015bnie\u017cki. Wychodzi\u0142em zaraz po \u015bniadaniu, wraca\u0142em na obiad, a potem do wieczora znowu bawi\u0142em si\u0119 na \u015bwie\u017cym powietrzu, buszuj\u0105c w zbo\u017cu lub \u015bcigaj\u0105c si\u0119 z bratem na rowerach. Uwielbia\u0142em aktywnie sp\u0119dza\u0107 czas i to w\u0142a\u015bnie lata dzieci\u0144stwa wspominam najlepiej.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy mia\u0142em dziesi\u0119\u0107 lat, tata obieca\u0142, \u017ce na wakacje pojedziemy w g\u00f3ry. Poczu\u0142em si\u0119 przeszcz\u0119\u015bliwy, w ko\u0144cu nigdy nie by\u0142em w tamtych rejonach, a sama perspektywa wycieczki by\u0142a spe\u0142nieniem moich marze\u0144. Zaraz po zako\u0144czeniu roku b\u0142yskawicznie si\u0119 spakowa\u0142em<br>i z szerokim u\u015bmiechem wsiad\u0142em do samochodu, tu\u017c obok brata. Nie spodziewa\u0142em si\u0119 wtedy, \u017ce to b\u0119d\u0105 najgorsze wakacje w moim \u017cyciu.<\/p>\n\n\n\n<p>Podczas drogi zacz\u0105\u0142 pada\u0107 deszcz, kt\u00f3ry z czasem przybiera\u0142 na sile, a\u017c sta\u0142 si\u0119 prawdziw\u0105<br>ulew\u0105, g\u0142o\u015bno b\u0119bni\u0105c o szyby samochodu. Brat czyta\u0142 jak\u0105\u015b ksi\u0105\u017ck\u0119, zawsze tak robi\u0142. Mama nastawi\u0142a swoj\u0105 ulubion\u0105 stacj\u0119 w radiu i pod\u015bpiewywa\u0142a pod nosem piosenki, tata mamrota\u0142 pod nosem co\u015b o utracie s\u0142uchu, cho\u0107 w jego oczach ta\u0144czy\u0142y radosne iskierki.<br>Z zaciekawieniem wygl\u0105da\u0142em przez okno, niemal dr\u017c\u0105c z podekscytowania. My\u015blami ju\u017c zdobywa\u0142em g\u00f3rskie szczyty.<\/p>\n\n\n\n<p>Wszystko dzia\u0142o si\u0119 tak szybko&#8230; klakson samochodu, migaj\u0105ce \u015bwiat\u0142a, przera\u017cony krzyk mamy, ostry d\u017awi\u0119k hamowania. Pojazdem zarzuci\u0142o w bok, podobnie jak moim \u017co\u0142\u0105dkiem,<br>ze strachu zamkn\u0105\u0142em oczy, zawy\u0142em, kiedy co\u015b zrani\u0142o mnie w nogi i poczu\u0142em, jakby co\u015b odrzuci\u0142o mnie do przodu.<\/p>\n\n\n\n<p>Potem nie pami\u0119tam ju\u017c nic.<\/p>\n\n\n\n<p>Obudzi\u0142em si\u0119 \u2013 jak potem mi powiedziano \u2013 miesi\u0105c p\u00f3\u017aniej. Nie mia\u0142em ju\u017c brata. Ani mamy. Pijany kierowca wjecha\u0142 w nasz samoch\u00f3d, brat zgin\u0105\u0142 na miejscu, a mama zmar\u0142a dwa tygodnie przed tym, jak si\u0119 obudzi\u0142em, w wyniku obra\u017ce\u0144 wewn\u0119trznych. Tata mia\u0142 tyle szcz\u0119\u015bcia, \u017ce wyszed\u0142 z tego tylko ze z\u0142aman\u0105 r\u0119k\u0105, p\u0119kni\u0119tym \u017cebrem i wstrz\u0105sem m\u00f3zgu.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3j idealny \u015bwiat w jednej sekundzie si\u0119 zawali\u0142. W dodatku od przebudzenia nie czu\u0142em n\u00f3g, jakbym w og\u00f3le ich nie mia\u0142, a przecie\u017c by\u0142y na swoim miejscu. Kiedy przyszed\u0142 lekarz<br>i do\u015b\u0107 delikatnie stara\u0142 mi si\u0119 wyt\u0142umaczy\u0107, co si\u0119 sta\u0142o i jak od teraz b\u0119dzie wygl\u0105da\u0142o moje \u017cycie, wiedzia\u0142em, \u017ce wszystko si\u0119 zmieni. Diagnoza by\u0142a jak wyrok. Z powodu zmia\u017cd\u017cenia<br>i licznych ran ko\u0144czyn dolnych zosta\u0142em sparali\u017cowany od pasa w d\u00f3\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Wtedy jeszcze nie do ko\u0144ca rozumia\u0142em, dlaczego nie mog\u0119 wsta\u0107. Dlaczego nie mog\u0119 bawi\u0107 si\u0119 z innymi dzie\u0107mi, tak jak by\u0142o dawniej, dlaczego nie mog\u0119 je\u017adzi\u0107 rowerem, biega\u0107,<br>ani nawet chodzi\u0107, tylko musz\u0119 du\u017co \u0107wiczy\u0107 podczas rehabilitacji i siedzie\u0107 na w\u00f3zku, bezradny, zdany na drug\u0105 osob\u0119. To by\u0142o frustruj\u0105ce, potrzebowa\u0142em pomocy niemal<br>ze wszystkim.<\/p>\n\n\n\n<p>W szpitalu sp\u0119dzi\u0142em jeszcze kilka miesi\u0119cy. G\u00f3ry zobaczy\u0142em, ale tylko przez szpitalne okno. Potrafi\u0142em wpatrywa\u0107 si\u0119 w nie godzinami, my\u015blami odp\u0142ywaj\u0105c do dawnych czas\u00f3w, czuj\u0105c, jak serce \u015bciska mi si\u0119 z t\u0119sknoty. Czasami p\u0142aka\u0142em wieczorami, kiedy nikt nie widzia\u0142. \u017ba\u0142owa\u0142em, \u017ce kiedykolwiek chcia\u0142em pojecha\u0107 na t\u0119 wycieczk\u0119. Gdybym wtedy<br>si\u0119 rozchorowa\u0142, mama i Andrew by \u017cyli\u2026 Chocia\u017c teraz, z perspektywy czasu, wiem,<br>\u017ce to niepoprawne my\u015blenie, a obwinianie siebie nie przyniesie mi ukojenia.<\/p>\n\n\n\n<p>Podczas pobytu w szpitalu du\u017co rozmawia\u0142em z pani\u0105 psycholog, kt\u00f3ra chcia\u0142a pom\u00f3c mi pogodzi\u0107 si\u0119 z my\u015bl\u0105, \u017ce ju\u017c nigdy nie zobacz\u0119 figlarnego b\u0142ysku w niebieskich oczach brata, ani nie poczuj\u0119 kwiatowej woni ulubionych perfum mamy, kiedy ta b\u0119dzie mnie tuli\u0107. Pani psycholog pomaga\u0142a mi tak\u017ce zrozumie\u0107 sytuacj\u0119, w kt\u00f3rej si\u0119 znalaz\u0142em, cho\u0107 by\u0142o to trudne. Piel\u0119gniarki ka\u017cdego dnia obdarza\u0142y mnie delikatnymi u\u015bmiechami, pomagaj\u0105c mi<br>w codziennych czynno\u015bciach, doktor i rehabilitant starali si\u0119, aby skutki wypadku by\u0142y jak najmniej dotkliwe.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie uda\u0142o si\u0119. Pe\u0142na rehabilitacja trwa\u0142a trzy lata, nim postawiono ostateczn\u0105 diagnoz\u0119. Do ko\u0144ca \u017cycia b\u0119d\u0119 przykuty do w\u00f3zka. To by\u0142o jak cios, ca\u0142e powietrze uciek\u0142o mi z p\u0142uc, a oczy zaszkli\u0142y si\u0119 od \u0142ez, kt\u00f3re chcia\u0142y si\u0119 jak najpr\u0119dzej wydosta\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie wiedzia\u0142em, jak mam dalej \u017cy\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Z energicznego dziecka sta\u0142em si\u0119 pozbawionym wigoru m\u0142odzie\u0144cem. W moich zielonych oczach, gdzie kiedy\u015b go\u015bci\u0142a rado\u015b\u0107, pozosta\u0142 tylko dojmuj\u0105cy smutek. Rzadko si\u0119 u\u015bmiecha\u0142em. Tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce boli go serce, kiedy na mnie patrzy. Nie przejmowa\u0142em si\u0119 tymi s\u0142owami. Nic nie mia\u0142o sensu.<\/p>\n\n\n\n<p>Sprzedali\u015bmy dom, w kt\u00f3rym wcze\u015bniej mieszkali\u015bmy. Przywo\u0142ywa\u0142 zbyt wiele wspomnie\u0144, kt\u00f3re bola\u0142y, jakby kto\u015b obraca\u0142 n\u00f3\u017c w sercu, a te i tak bezustannie krwawi\u0142o. Zamieszkali\u015bmy w jednym z blok\u00f3w w Waszyngtonie, kt\u00f3ry mia\u0142 odpowiednie udogodnienia dla osoby niepe\u0142nosprawnej. Mieszkanie nie by\u0142o du\u017ce, ale dla naszej dw\u00f3jki wystarczaj\u0105ce.<\/p>\n\n\n\n<p>Musia\u0142em nauczy\u0107 si\u0119 \u017cy\u0107 na nowo. Zwyk\u0142e otwarcie drzwi sta\u0142o si\u0119 prawdziwym wyzwaniem. Codzienno\u015b\u0107 szkolna te\u017c nie prezentowa\u0142a si\u0119 kolorowo, cho\u0107 oceny mia\u0142em nie najgorsze,<br>to denerwowa\u0142y mnie wsp\u00f3\u0142czuj\u0105ce spojrzenia, pe\u0142ne lito\u015bci, kt\u00f3re mi rzucano, a te pe\u0142ne kpiny, czasem nawet pogardy budzi\u0142y we mnie w niepok\u00f3j. Z zazdro\u015bci\u0105 spogl\u0105da\u0142em na moich r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w, kt\u00f3rzy mogli normalnie funkcjonowa\u0107. W stosunku do nich czu\u0142em si\u0119 jak jaka\u015b wybrakowana jednostka, kto\u015b, kto nie powinien psu\u0107 idealnego obrazka, jaki tworz\u0105. Negatywne emocje kumulowa\u0142y si\u0119 we mnie przez cztery d\u0142ugie lata i doprowadzi\u0142y mnie tutaj.<\/p>\n\n\n\n<p>Spogl\u0105dam w morsk\u0105 to\u0144. Jestem zdenerwowany, czuj\u0119, jak po skroni sp\u0142ywa mi kropla potu. Wiem, co chc\u0119 zrobi\u0107, lecz brak mi odwagi, by wykona\u0107 ten jeden ruch, kt\u00f3ry m\u00f3g\u0142by zako\u0144czy\u0107 m\u00f3j marny \u017cywot. Boj\u0119 si\u0119 i wci\u0105\u017c targaj\u0105 mn\u0105 w\u0105tpliwo\u015bci. Ale nie chc\u0119 ju\u017c tak \u017cy\u0107. Nie potrafi\u0119. Mo\u017ce tak b\u0119dzie lepiej? To tylko jeden ruch nadgarstka. Jeden, g\u0142upi ruch. Dlaczego nadal czuj\u0119 op\u00f3r?!<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Skaczesz? \u2013 odezwa\u0142 si\u0119 niespodziewanie za mn\u0105 g\u0142os, przez co wzdrygn\u0105\u0142em si\u0119 lekko. Nawet nie zauwa\u017cy\u0142em, kiedy kto\u015b nadszed\u0142. Przemy\u015blenia poch\u0142on\u0119\u0142y mnie ca\u0142kowicie.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Mo\u017ce \u2013 mrukn\u0105\u0142em jedynie, k\u0105tem oka spogl\u0105daj\u0105c na przybysza. Mia\u0142 kr\u00f3tko przystrzy\u017cone czarne w\u0142osy, ciemn\u0105 karnacj\u0119 i oczy, kt\u00f3re swoj\u0105 barw\u0105 przypomina\u0142y mi kakao. Jego wizerunek szpeci\u0142a blizna przechodz\u0105ca od prawego \u0142uku brwiowego do lewego k\u0105cika ust. Patrzy\u0142 wprost na horyzont, wydawa\u0142 si\u0119 delektowa\u0107 t\u0105 chwil\u0105, odg\u0142osem grafitowego morza, kt\u00f3rego spienione morskie fale z rykiem uderza\u0142y o ska\u0142y przy klifie, krzykami szybuj\u0105cych wysoko mew i deszczow\u0105 aur\u0105, kt\u00f3ra roz\u0142o\u017cy\u0142a nad nami sw\u00f3j p\u0142aszcz.<\/p>\n\n\n\n<p>Milcza\u0142 przez d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119, patrz\u0105c na rozci\u0105gaj\u0105cy si\u0119 przed nami krajobraz. R\u00f3wnie\u017c powr\u00f3ci\u0142em tam wzrokiem, cho\u0107 utkwi\u0142em swoje spojrzenie w morskich falach, a tor moich my\u015bli wci\u0105\u017c pod\u0105\u017ca\u0142 t\u0105 sam\u0105 \u015bcie\u017ck\u0105, kt\u00f3r\u0105 obra\u0142 wcze\u015bniej. Przed oczami stan\u0119\u0142a mi Adelina, dziewczyna, z kt\u00f3r\u0105 chodzi\u0142em do klasy przez trzy lata. Przypomnia\u0142em sobie jej krytyczny wzrok, wype\u0142niony po brzegi pogard\u0105, z\u0142o\u015bliwy u\u015bmieszek, kiedy obmawia\u0142a mnie<br>z kole\u017cankami, wymieniaj\u0105c wiele przykrych epitet\u00f3w okre\u015blaj\u0105cych moj\u0105 odmienno\u015b\u0107. Do dzi\u015b w g\u0142owie odbija mi si\u0119 jej wstr\u0119tny rechot, kiedy upu\u015bci\u0142em ksi\u0105\u017cki i nie mog\u0142em ich podnie\u015b\u0107 przez ograniczone ruchy. Nazwa\u0142a mnie wtedy kalek\u0105, skaz\u0105 na zdj\u0119ciach klasowych i nic nieznacz\u0105cym darmozjadem. Jej s\u0142owa by\u0142y jak policzek i to w\u0142a\u015bnie wtedy zacz\u0105\u0142em si\u0119 powa\u017cnie zastanawia\u0107 nad sensem mojej egzystencji.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Dlaczego? \u2013 spyta\u0142 m\u00f3j towarzysz, wyrywaj\u0105c mnie tym samym z rozmy\u015bla\u0144.<\/p>\n\n\n\n<p>Zrozumiawszy, \u017ce chodzi mu o pow\u00f3d mojej decyzji, burkn\u0105\u0142em ponuro, maj\u0105c cich\u0105 nadziej\u0119, \u017ce si\u0119 odczepi i da mi spok\u00f3j:<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nie powiniene\u015b si\u0119 tym interesowa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Taka moja wada \u2013 wzruszy\u0142 ramionami, zupe\u0142nie niezra\u017cony moim tonem, a nast\u0119pnie spojrza\u0142 na mnie z lekkim u\u015bmiechem \u2013 jestem zbyt ciekawskim cz\u0142owiekiem.<\/p>\n\n\n\n<p>Milcza\u0142em przez d\u0142u\u017csz\u0105 chwil\u0119, naiwnie s\u0105dz\u0105c, \u017ce ch\u0142opak zniech\u0119ci si\u0119 brakiem reakcji<br>z mojej strony i odejdzie. Myli\u0142em si\u0119. Wwierca\u0142 we mnie intensywne spojrzenie ciemnych oczu, cierpliwie czekaj\u0105c. Westchn\u0105\u0142em sfrustrowany, wiedz\u0105c, \u017ce nie odpu\u015bci, p\u00f3ki nie otrzyma odpowiedzi.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Bo nie chc\u0119 by\u0107 ci\u0119\u017carem \u2013 mrukn\u0105\u0142em cicho. \u2013 Jestem inny ni\u017c wszyscy.<\/p>\n\n\n\n<p>Na jego twarz wst\u0105pi\u0142 u\u015bmiech, przez co blizna wykrzywi\u0142a si\u0119. Nie wygl\u0105da\u0142, jakby si\u0119 tym specjalnie przejmowa\u0142, po prostu zapyta\u0142 nad wyraz spokojnym tonem:<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 I co z tego?<\/p>\n\n\n\n<p>Nie odpowiedzia\u0142em. Spojrza\u0142em na niego, jakby wyros\u0142y mu co najmniej trzy g\u0142owy. I co<br>z tego? Jak to co? Przecie\u017c to \u017ar\u00f3d\u0142o moich wszystkich problem\u00f3w, wyobcowania i poczucia bezsilno\u015bci! Odwa\u017cy\u0142em si\u0119 spojrze\u0107 mu prosto w oczy. Wbrew pozorom nie zobaczy\u0142em tam \u017cadnych negatywnych emocji, ani lito\u015bci, tylko zrozumienie, jakby doskonale wiedzia\u0142,<br>co czuj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 W gruncie rzeczy jeste\u015bmy podobni \u2013 rzek\u0142 po chwili, z namys\u0142em.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 My? Podobni?\u2013 spyta\u0142em, nie dowierzaj\u0105c. W duchu zastanawia\u0142em si\u0119, czy aby na pewno wszystko z nim w porz\u0105dku. Mo\u017ce uderzy\u0142 si\u0119 w g\u0142ow\u0119 i dlatego m\u00f3wi w ten spos\u00f3b? Albo jest tylko wytworem mojej wyobra\u017ani? Nie zdo\u0142a\u0142em jednak zada\u0107 \u017cadnego z kot\u0142uj\u0105cych si\u0119 we mnie pyta\u0144, bo ciemnooki zacz\u0105\u0142 opowiada\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Widzisz to? \u2013 zapyta\u0142, wskazuj\u0105c palcem na swoj\u0105 blizn\u0119. \u2013 To pami\u0105tka po po\u017carze. By\u0142a impreza urodzinowa nad jeziorem, jaki\u015b debil po imprezie zostawi\u0142 niedopa\u0142ek papierosa, domek letniskowy by\u0142 z drewna. Wybuch\u0142 po\u017car, zd\u0105\u017cyli\u015bmy uciec, ale brakowa\u0142o jednej osoby. Wr\u00f3ci\u0142em tam po pijan\u0105 siostr\u0119 kole\u017canki. Kiedy by\u0142em w \u015brodku, zawali\u0142 si\u0119 strop. Potem nie pami\u0119tam ju\u017c nic. Oto ca\u0142a historia \u2013 rzek\u0142 z melancholi\u0105, zapewne wracaj\u0105c wspomnieniami do tamtych chwil.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nie jeste\u015bmy podobni \u2013 zaprzeczy\u0142em, b\u0119d\u0105c pod wra\u017ceniem jego odwagi. \u2013 Ty jeste\u015b bohaterem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Bohaterem? \u2013 za\u015bmia\u0142 si\u0119. \u2013 Ka\u017cdy, kto tylko na mnie spojrzy, odwraca wzrok ze zgorszon\u0105 min\u0105. Wytykaj\u0105 mnie palcami, \u015bmiej\u0105 si\u0119. Uwa\u017caj\u0105 mnie za potwora, ma\u0142e dzieci czasem p\u0142acz\u0105, kiedy mnie widz\u0105 \u2013 doda\u0142 gorzko, a przez jego twarz przebieg\u0142 cie\u0144 b\u00f3lu.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Wkr\u0119casz mnie \u2013 powiedzia\u0142em, cho\u0107 pod\u015bwiadomie czu\u0142em, \u017ce m\u00f3wi szczerze.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Nie \u2013 odpar\u0142. \u2013 Taka jest moja rzeczywisto\u015b\u0107 \u2013 zamilk\u0142 na chwil\u0119. \u2013 Kiedy\u015b chcia\u0142em zrobi\u0107 to, co ty chcesz teraz. To by\u0142o oko\u0142o trzy lata temu. Wtedy podesz\u0142a do mnie pewna dziewczyna. Pokaza\u0142a mi, \u017ce wszystko zale\u017cy od tego, jaki obierzemy punkt widzenia \u2013 wsadzi\u0142 r\u0119ce do kieszeni jeans\u00f3w, uciekaj\u0105c wzrokiem.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Dlaczego mi to m\u00f3wisz? \u2013 zapyta\u0142em z mieszanymi uczuciami. Nie rozumia\u0142em, dlaczego wyzna\u0142 mi swoje tajemnice, kt\u00f3re by\u0142y dla niego bolesne.<\/p>\n\n\n\n<p>\u2013 Bo jeste\u015bmy r\u00f3wni \u2013 powiedzia\u0142. \u2013 Niewa\u017cne, kim jeste\u015b, jak wygl\u0105dasz, jaki masz status,<br>w co wierzysz. Wszyscy jeste\u015bmy tacy sami, z wi\u0119kszymi lub mniejszymi wadami, z bliznami, z l\u0119kami. Jeste\u015bmy tylko lud\u017ami, pope\u0142niamy b\u0142\u0119dy i uczymy si\u0119 \u017cy\u0107 na nowo. Nic nie dzieje si\u0119 bez przyczyny \u2013 zaznaczy\u0142 wyra\u017anie. \u2013 To jak? Dalej masz zamiar skoczy\u0107? \u2013 spyta\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Jego s\u0142owa sprawi\u0142y, \u017ce co\u015b we mnie p\u0119k\u0142o. Pojawi\u0142a si\u0119 iskierka nadziei na lepsze jutro. Mia\u0142 racj\u0119. Czu\u0142em to. Spojrza\u0142em w d\u00f3\u0142 po raz ostatni i odjecha\u0142em od kraw\u0119dzi zdecydowanie.<\/p>\n\n\n\n<p>Ciemnow\u0142osy wypu\u015bci\u0142 z ulg\u0105 powietrze, obdarzy\u0142 mnie promiennym u\u015bmiechem, dumny z mej decyzji i usiad\u0142 obok mnie na trawie. Nic nie m\u00f3wili\u015bmy. Po prostu patrzeli\u015bmy na zachodz\u0105ce s\u0142o\u0144ce, kt\u00f3re wyjrza\u0142o zza deszczowych chmur, o\u015bwietlaj\u0105c nas swym blaskiem. Spogl\u0105dali\u015bmy na cudny krajobraz, a mi w g\u0142owie wci\u0105\u017c szumia\u0142y s\u0142owa mego rozm\u00f3wcy.<\/p>\n\n\n\n<p>Wszyscy jeste\u015bmy r\u00f3wni.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\"><strong>Marzycielka<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-align-right\">Karolina Gaca<\/p>\n\n\n\n<div class=\"wp-block-file\"><a href=\"http:\/\/zspolczyn.edu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/10\/konkurs_rownosc.odt\">Wyr\u00f3\u017cnion\u0105 prac\u0119 Eweliny Gizi\u0144skiej mo\u017cna przeczyta\u0107 tutaj &#8212;&gt;<\/a><a href=\"http:\/\/zspolczyn.edu.pl\/wp-content\/uploads\/2020\/10\/konkurs_rownosc.odt\" class=\"wp-block-file__button\" download>Pobierz<\/a><\/div>\n\n\n\n<p><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[37],"tags":[],"class_list":["post-3454","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-konkurs-literacki"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/3454","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=3454"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/3454\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3457,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/3454\/revisions\/3457"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=3454"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=3454"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=3454"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}