{"id":4802,"date":"2021-10-15T19:57:06","date_gmt":"2021-10-15T17:57:06","guid":{"rendered":"http:\/\/zspolczyn.edu.pl\/?p=4802"},"modified":"2023-03-23T21:00:15","modified_gmt":"2023-03-23T20:00:15","slug":"x-konkurs-literacki-pt-rozlaka-2021","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/?p=4802","title":{"rendered":"X Konkurs Literacki pt. &#8222;Roz\u0142\u0105ka&#8221; (2021)"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"has-text-color has-larger-font-size\" style=\"color:#0700a3\">Marzycielka &#8211; Karolina Gaca<\/p>\n\n\n\n<p><strong>&#8222;Roz\u0142\u0105ka&#8221;<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Zb\u0142\u0105dzi\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Pozwoli\u0142am, aby wszystko zacz\u0119\u0142o si\u0119 sypa\u0107. Cho\u0107 dostrzega\u0142am Twoje wady, nie robi\u0142am nic, aby je zlikwidowa\u0107. M\u00f3j g\u0142os, przekazywany przez nielicznych, zdolnych dostrze\u017cenia ko\u0144ca Twojej drogi, by\u0142 skutecznie t\u0142umiony wzgard\u0105 wi\u0119kszo\u015bci, kt\u00f3ra nie widzia\u0142a, jak powoli doprowadza do naszego upadku.<\/p>\n\n\n\n<p>A przecie\u017c by\u0142o tak pi\u0119knie. Byli\u015bmy dumni, silni i pot\u0119\u017cni. Posiadali\u015bmy co\u015b, czego nie by\u0142o w \u017cadnym innym kraju na \u015bwiecie. Nasz\u0105 go\u015bcinno\u015b\u0107 s\u0142awiono na zagranicznych dworach, opiewano bogactwa charakteru i d\u0142ugoletniej tradycji, kt\u00f3r\u0105 wsp\u00f3lnie respektowali\u015bmy. Nasza historia i obyczaje by\u0142y wyj\u0105tkowe. Och, doskonale pami\u0119tam wszystkie wystawne bale na zamku kr\u00f3lewskim, gdzie setki barwnych sukien wirowa\u0142o na parkiecie, serdeczny \u015bmiech i opowie\u015bci niejednokrotnie powoduj\u0105ce dr\u017cenie serca. Pami\u0119tam d\u0142ugie polowania rozpoczynane msz\u0105, gdy konno przemierzali\u015bmy d\u0142ugowieczne bory, p\u0119dz\u0105c za zl\u0119knion\u0105 ujadaniem ps\u00f3w zwierzyn\u0105, a upolowawszy j\u0105, zasiadali\u015bmy do biesiady, pij\u0105c zdrowie wszystkich \u0142owczych. Wsp\u00f3lnie za\u017cywali\u015bmy tabak\u0119, kt\u00f3remu zawsze towarzyszy\u0142y opowie\u015bci jednocz\u0105ce spo\u0142eczno\u015b\u0107. Pami\u0119tam te\u017c tego pi\u0119knego poloneza, pe\u0142nego gracji i dostoje\u0144stwa, ta\u0144czonego przed uroczysto\u015bciami. To by\u0142y czasy naszego rozkwitu. Nie rozumiem, dlaczego to zaprzepa\u015bci\u0142e\u015b. Niczego przecie\u017c Ci nie brakowa\u0142o. Lasy obfitowa\u0142y w je\u017cyny i zwierzyn\u0119 \u0142own\u0105, drzewa w sadach ugina\u0142y si\u0119 pod ci\u0119\u017carem soczystych owoc\u00f3w, a pola ka\u017cdego roku bogato z\u0142oci\u0142y si\u0119 pszenic\u0105. Wtedy z rado\u015bci\u0105 obserwowa\u0142am, jak jeste\u015bcie sobie bra\u0107mi, jak w ludowych strojach weso\u0142o gaw\u0119dzicie, pij\u0105c brazylijsk\u0105 kaw\u0119 ze \u015bwie\u017c\u0105 \u015bmietank\u0105. My\u015bla\u0142am, \u017ce tak b\u0119dzie ju\u017c zawsze.<\/p>\n\n\n\n<p>Myli\u0142am si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie podo\u0142a\u0142e\u015b oprze\u0107 si\u0119 zagranicznym wzorcom. Bezradnie patrzy\u0142am, jak przejmujesz francusk\u0105 mod\u0119, zatracasz si\u0119 w jej wp\u0142ywach, wzgardzaj\u0105c nasz\u0105 to\u017csamo\u015bci\u0105, kt\u00f3r\u0105 wytrwale budowa\u0142am razem z Twoimi dziadami i pradziadami. Przez Ciebie sta\u0142am si\u0119 \u017cywym trupem, trawionym przez chorob\u0119. Zdrajcy bole\u015bnie k\u0105sali me wycie\u0144czone cia\u0142o. Zniewolono mnie i zakuto w \u017celazne kajdany na wiele d\u0142ugich lat. Moja niewola by\u0142a ich win\u0105, ale to Ty przez lata mnie tru\u0142e\u015b, nie mog\u0105c zmieni\u0107 swojej mentalno\u015bci. Brakowa\u0142o mi si\u0142, a Tobie determinacji, dlatego ka\u017cde powstanie ko\u0144czy\u0142o si\u0119 kl\u0119sk\u0105. Zmusi\u0142e\u015b mnie, abym opiera\u0142a si\u0119 o inne pa\u0144stwa, trac\u0105c swoj\u0105 suwerenno\u015b\u0107. Ciebie przez wiele lat trawi\u0142o poczucie winy, a mnie pali\u0142 b\u00f3l serca, bo nie potrafi\u0142e\u015b rozliczy\u0107 si\u0119 ze swoj\u0105 przesz\u0142o\u015bci\u0105 i wci\u0105\u017c tkwi\u0142e\u015b w tym, co stare, zamiast zwr\u00f3ci\u0107 si\u0119 ku przysz\u0142o\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>A potem wyjecha\u0142e\u015b. Tu\u0142a\u0142e\u015b si\u0119 po \u015bwiecie razem z setkami Tobie podobnych. Z ut\u0119sknieniem czeka\u0142am na dzie\u0144 naszego ponownego spotkania. Czu\u0142am, \u017ce my\u015bla\u0142e\u015b o mnie i t\u0119skni\u0142e\u015b r\u00f3wnie mocno, jak ja t\u0119skni\u0142am. Jednak nie dane nam by\u0142o si\u0119 spotka\u0107. Dokona\u0142e\u015b \u017cywota na emigracji. Pocieszy\u0107 Ci\u0119 mog\u0119, \u017ce po pewnym czasie sta\u0142am si\u0119 na powr\u00f3t wolna.<\/p>\n\n\n\n<p>Walczy\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142am z Tob\u0105. Sta\u0142am na linii ognia rami\u0119 w rami\u0119. Serce bi\u0142o mi w piersi r\u00f3wnie oszalale, oddech zamiera\u0142, kiedy s\u0142ysza\u0142am huk wystrza\u0142\u00f3w, kt\u00f3re wprawia\u0142y powietrze w dr\u017cenie. Razem z Tob\u0105 wyci\u0105ga\u0142am bro\u0144 i krzycza\u0142am, atakuj\u0105c nieprzyjaciela, kt\u00f3ry nas najecha\u0142. Zna\u0142am Twojego ojca i dziada. By\u0142e\u015b do nich podobny z wygl\u0105du, lecz Twoje wn\u0119trze by\u0142o zupe\u0142nie inne. Ty zna\u0142e\u015b warto\u015b\u0107 wolno\u015bci. Czci\u0142e\u015b mnie jako sw\u0105 matk\u0119, ojczyzn\u0119. Twoja mentalno\u015b\u0107 by\u0142a inna. Pomaga\u0142e\u015b mi stan\u0105\u0107 na nogi i odbudowa\u0107 dawn\u0105 pot\u0119g\u0119, cho\u0107 mieli\u015bmy na to niewiele czasu. By\u0142e\u015b szczeg\u00f3lnie bliski memu sercu. Dlatego nie waha\u0142am si\u0119 d\u0142ugo i razem z Tob\u0105 ruszy\u0142am w b\u00f3j. Wiem, \u017ce robi\u0142e\u015b wszystko, aby mnie ochroni\u0107. Widzia\u0142am jak dzielnie walczy\u0142e\u015b, sprzeciwiaj\u0105c si\u0119 straszliwej sile naszego przeciwnika. Jednak kiedy ze Wschodu uderzy\u0142a w nas pi\u0119\u015b\u0107 carska, nie dali\u015bmy rady. Nigdy Ci\u0119 za to nie wini\u0142am. Razem z Tob\u0105 bieg\u0142am g\u0119stym borem, kurczowo przyciskaj\u0105c bro\u0144 do piersi, ratuj\u0105c \u017cycie. Razem z Tob\u0105 bole\u015bnie patrzy\u0142am, jak okrywa nas czerwona p\u0142achta krwi, kt\u00f3r\u0105 przela\u0142 nasz nieprzyjaciel, aby zdoby\u0107 nasze tereny.<\/p>\n\n\n\n<p>Milcza\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy owijano moje cia\u0142o kolejnym \u0142a\u0144cuchem, nie by\u0142am w stanie nic powiedzie\u0107. Kiedy \u015bciskano moje wi\u0119zy tak mocno, \u017ce brakowa\u0142o mi tchu, z moich ust nie wydoby\u0142o si\u0119 nawet westchni\u0119cie. Nie by\u0142am w stanie opisa\u0107 mego b\u00f3lu. Potrafi\u0142am tylko patrze\u0107 razem z Tob\u0105, jak \u015bwiat, kt\u00f3ry znali\u015bmy, pogr\u0105\u017ca si\u0119 w chaosie i bezprawiu. Jak ludzie, kt\u00f3rzy niegdy\u015b u\u015bmiechali si\u0119 do nas serdecznie, teraz mierz\u0105 nas spojrzeniami pe\u0142nymi podejrzliwo\u015bci. Jak Ci, kt\u00f3rzy mnie sp\u0119tali, patrz\u0105 na nas pe\u0142ni wzgardy i okrucie\u0144stwa. Policzkowali mnie i bili. Mia\u0142am pi\u0119kne imi\u0119, naznaczone wiekami do\u015bwiadczenia i tradycji. W miesi\u0105c je straci\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Roni\u0142am \u0142zy.<\/p>\n\n\n\n<p>Razem z Tob\u0105 dr\u017ca\u0142am, kiedy porywano osoby obok nas. Kiedy ich bito i wyszydzano. Nie potrafi\u0142am st\u0142umi\u0107 szlochu, kiedy us\u0142ysza\u0142am, co si\u0119 z nimi nast\u0119pnie dzia\u0142o. B\u0119d\u0105c ca\u0142y czas przy Tobie, wznosi\u0142am mod\u0142y, aby nie spotka\u0142o to nikogo z naszej familii. Z rozpacz\u0105 patrzy\u0142am na stawiane mury i s\u0142ysza\u0142am huk wystrza\u0142\u00f3w k\u0142ad\u0105cy kres kolejnym niewinnym \u017cywotom. Mog\u0142am tylko patrze\u0107 i \u0142ka\u0107 bezradnie, jak kolejni tracili \u017cycie z powodu bestialstwa naszych oprawc\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Wy\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy Ci\u0119 zabierano, rozpaczliwie trzyma\u0142am Twoj\u0105 d\u0142o\u0144. Kiedy Ci\u0119 si\u0142\u0105 wyprowadzano z w\u0142asnego domu p\u00f3\u017an\u0105 noc\u0105, Ciebie i wielu innych, m\u00f3j krzyk rozbrzmiewa\u0142 na ulicach, mieszaj\u0105c si\u0119 mi\u0119dzy lamenty rozdzielanych rodzin. Posz\u0142am za Tob\u0105. Byli\u015bmy przecie\u017c jedno\u015bci\u0105. Tkwi\u0142am w Twoim sercu, albowiem by\u0142am Twoj\u0105 ojczyzn\u0105, a ty by\u0142e\u015b Polakiem, moim dzieckiem. Nigdy Ci\u0119 nie opu\u015bci\u0142am. Razem z Tob\u0105 przywdzia\u0142am wi\u0119zienne odzienie w zimn\u0105 noc, spuszcza\u0142am wzrok, patrz\u0105c na um\u0119czonych kator\u017cnik\u00f3w, kt\u00f3rych cia\u0142a za\u015bciela\u0142y nasi\u0105k\u0142\u0105 krwi\u0105 i potem ziemi\u0119, i pracowa\u0142am ponad si\u0142y od \u015bwitu do nocy. Razem z Tob\u0105 przyjmowa\u0142am baty i p\u0142aka\u0142am, kiedy skazywano naszych druh\u00f3w na okrutn\u0105 \u015bmier\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>T\u0119skni\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Odszed\u0142e\u015b pewnej nocy. Nadal we mnie wierzy\u0142e\u015b, lecz to uczucie zosta\u0142o st\u0142umione wol\u0105 przetrwania. Tylko cudem Tobie i kilku innym uda\u0142o si\u0119 uciec. Posz\u0142am tam za Tob\u0105. Razem w\u0119drowali\u015bmy, razem przymierali\u015bmy g\u0142odem, tracili\u015bmy towarzyszy podr\u00f3\u017cy i l\u0119kali\u015bmy si\u0119 o nasze \u017cycie. Razem uciekali\u015bmy przez pokryte \u015bniegiem r\u00f3wniny, modl\u0105c si\u0119, aby nie odnalaz\u0142 nas po\u015bcig, b\u0105d\u017a nie dosi\u0119g\u0142y nas k\u0142y drapie\u017cnik\u00f3w. W ko\u0144cu tylko dzi\u0119ki ruchowi oporu uda\u0142o nam si\u0119 zdoby\u0107 nowe dokumenty. Ty zacz\u0105\u0142e\u015b now\u0105 prac\u0119 za dnia, a noc\u0105 uczestniczy\u0142e\u015b w tajnych spotkaniach. Wiedzia\u0142e\u015b, \u017ce grozi\u0142o to \u015bmierci\u0105. A mimo to razem ze mn\u0105 wspomina\u0142e\u015b dawne czasy i t\u0119skni\u0142e\u015b do nich, nuc\u0105c cicho polskie piosenki. N a s z e piosenki.<\/p>\n\n\n\n<p>Czeka\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Pewnego dnia straci\u0142e\u015b nadziej\u0119. Wyjecha\u0142e\u015b i pozostawi\u0142e\u015b mnie sam\u0105. By\u0142o to dok\u0142adnie siedem dni po odkryciu miejsca tajnych spotka\u0144 i brutalnym morderstwie naszych pobratymc\u00f3w. Ty jeden zdo\u0142a\u0142e\u015b ocale\u0107. Widzia\u0142am, jak pewnego wieczoru po prostu si\u0119 spakowa\u0142e\u015b i odszed\u0142e\u015b w nieznane, korzystaj\u0105c z kilku dawnych znajomo\u015bci. Osiad\u0142e\u015b za oceanem. Dzieli\u0142y nas tysi\u0105ce kilometr\u00f3w. Cierpliwie czeka\u0142am na Tw\u00f3j powr\u00f3t, wci\u0105\u017c wierz\u0105c, \u017ce kiedy\u015b to uczynisz.<\/p>\n\n\n\n<p>Trwa\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Inaczej nie mog\u0142am tego nazwa\u0107. Pami\u0119tam krzyki rozrywaj\u0105ce serce na kawa\u0142ki. P\u0142acz dzieci. Huki wystrza\u0142\u00f3w. Ogie\u0144 trawi\u0105cy likwidowane getta. Przera\u017cenie w oczach ludzi, patrz\u0105cych na to, co si\u0119 dzieje za murem i odmawiaj\u0105cych kolejne cz\u0105stki r\u00f3\u017ca\u0144ca. Bolesne zawodzenia przepe\u0142nione b\u00f3lem. Sw\u0105d palonych cia\u0142, po\u017cog\u0119&#8230; to by\u0142o przera\u017caj\u0105ce. Do ko\u0144ca swego istnienia b\u0119d\u0119 wspomina\u0107 krew sp\u0142ywaj\u0105c\u0105 leniw\u0105 str\u00f3\u017ck\u0105 po skroniach zabitych tworz\u0105c\u0105 ka\u0142u\u017ce przy ich wykrzywionych b\u00f3lem i l\u0119kiem twarzach.<\/p>\n\n\n\n<p>Buntowa\u0142am si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Razem z innymi w ko\u0144cu powiedzia\u0142am: &#8222;do\u015b\u0107&#8221;. Pora zerwa\u0107 kajdany i z\u0142ama\u0107 bat. My byli\u015bmy odpowiedzialni za nasz los i za nasz\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107. I nie mieli\u015bmy zamiaru pozwoli\u0107, aby nasze \u017cycie tak wygl\u0105da\u0142o. Dlatego razem z innymi, p\u00f3\u017anymi nocami w izbach o\u015bwietlonych tylko blaskiem \u015bwiec, debatowa\u0142am na temat planu powstania. Gromadzi\u0142am materia\u0142y, snu\u0142am plany. Z rosn\u0105c\u0105 nadziej\u0105 patrzy\u0142am, jak m\u0142odzi coraz bardziej anga\u017cuj\u0105 si\u0119 w nasze dzia\u0142ania. Wierzy\u0142am, \u017ce nam si\u0119 uda.<\/p>\n\n\n\n<p>Nigdy nie \u017ca\u0142owa\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Nasz zryw by\u0142 niespodziewany, lecz spotka\u0142 si\u0119 z agresj\u0105. Cho\u0107 pocz\u0105tkowo wygrywali\u015bmy, po pewnym czasie zacz\u0119\u0142o brakowa\u0107 nam zapas\u00f3w i broni. Razem z Wami bieg\u0142am pomi\u0119dzy gruzami naszego ukochanego miasta, Warszawy, nios\u0105c tajne wiadomo\u015bci dla dow\u00f3dc\u00f3w i staraj\u0105c si\u0119 unikn\u0105\u0107 kul. Razem z Wami kry\u0142am si\u0119 za ruinami budynk\u00f3w. Huk bomb. Krzyki umieraj\u0105cych. Pisk w uszach. \u017bar p\u0142omieni. Cia\u0142a walcz\u0105cych za\u015bcielaj\u0105ce ulice. Wycie syren. Strza\u0142y. Lamenty. Wzrok jedynego ocala\u0142ego cz\u0142owieka, kt\u00f3rego w\u0142osy przy skroniach zlepione by\u0142y potem, a odzienie brudne od py\u0142u unosz\u0105cego si\u0119 z gruz\u00f3w budynku, kt\u00f3ry jeszcze chwil\u0119 temu by\u0142 jego domem. L\u015bni\u0105ce kolby karabin\u00f3w. Dr\u017cenie czarnej od ziemi i zasch\u0142ej krwi d\u0142oni. Gryz\u0105cy dym unosz\u0105cy si\u0119 nad miastem, widziany z daleka i wdzieraj\u0105cy si\u0119 podst\u0119pnie do p\u0142uc, odbieraj\u0105cy dech. D\u017awi\u0119k silnik\u00f3w samolot\u00f3w, zrzucaj\u0105cych kolejne bomby. Krzyki konaj\u0105cych rannych, dokonuj\u0105cych \u017cywota w obskurnych szpitalach. Bitewny py\u0142. Cia\u0142a m\u0142odych przykryte p\u0142\u00f3tnami, kt\u00f3rzy przecie\u017c mieli przed sob\u0105 ca\u0142e \u017cycie&#8230; Bia\u0142o-czerwone opaski za\u0142o\u017cone na ich ramionach. Odwaga. Desperacja. Strach. B\u00f3l. Wiara. Strata&#8230;Nawet \u015amier\u0107 przechadza\u0142a si\u0119 pomi\u0119dzy poleg\u0142ymi, zimna i milcz\u0105ca, cho\u0107 kosa w jej ko\u015bcistych d\u0142oniach dr\u017ca\u0142a niezauwa\u017calnie, jakby i Ona ubolewa\u0142a nad losem powsta\u0144c\u00f3w. Jednak ani razu \u017cadne z nas nie powiedzia\u0142o, \u017ce \u017ca\u0142uje tego, co si\u0119 sta\u0142o, \u017ce \u017ca\u0142uje walki.<\/p>\n\n\n\n<p>Leczy\u0142am rany.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142am z tymi, kt\u00f3rym cudem uda\u0142o si\u0119 przetrwa\u0107. Sta\u0142am po\u015brodku miasta zr\u00f3wnanego z powierzchni\u0105 ziemi i krzycza\u0142am g\u0142osem pe\u0142nym \u017calu i smutku. Szuka\u0142am ocala\u0142ych. Razem z nimi stara\u0142am si\u0119 ratowa\u0107 to, co pozosta\u0142o. Jednak kiedy nadszed\u0142 domniemany ratunek, tak naprawd\u0119 moje wi\u0119zy zmieni\u0142y tylko dzier\u017c\u0105c\u0105 je osob\u0119. Min\u0119\u0142o wiele lat, nim zdo\u0142a\u0142am si\u0119 tak naprawd\u0119 z nich oswobodzi\u0107. Rany si\u0119 zabli\u017ani\u0142y, lecz pami\u0119\u0107 by\u0142a \u017cywa, zupe\u0142nie jakby wszystko mia\u0142o miejsce wczoraj, a nie kilkadziesi\u0105t lat wcze\u015bniej.<\/p>\n\n\n\n<p>Wypatrywa\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>Po\u015br\u00f3d wracaj\u0105cych na \u0142ono ojczyzny bohater\u00f3w, szuka\u0142am Twego oblicza. Nie zapomnia\u0142am ani o Tobie, ani o \u017cadnym innym zmuszonym niegdy\u015b odej\u015b\u0107. Czeka\u0142am na Was. Chcia\u0142am powita\u0107 Was z rozpostartymi ramionami. Pami\u0119ta\u0142am twarze ka\u017cdego swego syna i ka\u017cdej c\u00f3rki, kt\u00f3rzy narodzili si\u0119 na moim \u0142onie.<\/p>\n\n\n\n<p>Podnios\u0142am si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Uczyni\u0142am to, cho\u0107 by\u0142o niebywale trudne. Jednak maj\u0105c Wasze wsparcie, podo\u0142a\u0142am temu zadaniu. Obieca\u0142am sobie, \u017ce ju\u017c nigdy nie dopuszcz\u0119, aby historia zatoczy\u0142a ko\u0142o. Zrobi\u0119 wszystko, aby ju\u017c nigdy nie musie\u0107 prze\u017cywa\u0107 czego\u015b podobnego.<\/p>\n\n\n\n<p>Wreszcie Ci\u0119 spotka\u0142am.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142e\u015b ju\u017c stary. Zmarszczki pokry\u0142y Twoj\u0105 twarz. Chodzi\u0142e\u015b o lasce, obdarowuj\u0105c przechodni\u00f3w skinieniem g\u0142owy i bezz\u0119bnym u\u015bmiechem. Ale Twoje oczy odzyska\u0142y dawny blask, co najbardziej radowa\u0142o moje serce. Otoczy\u0142am Ci\u0119 ramionami, a Ty ze wzruszenia zap\u0142aka\u0142e\u015b, wspominaj\u0105c swoj\u0105 tu\u0142aczk\u0119. Czu\u0142am, \u017ce mia\u0142e\u015b sw\u00f3j udzia\u0142 w odzyskaniu naszej wolno\u015bci. Cho\u0107 nie walczy\u0142e\u015b w bezpo\u015brednich starciach, to za granic\u0105 robi\u0142e\u015b wszystko, aby uzyska\u0107 wsparcie i ratowa\u0107 nas w potrzebie. By\u0142am z Ciebie dumna. Kocha\u0142am Ci\u0119 tak, jak wszystkie moje dzieci.<\/p>\n\n\n\n<p>To by\u0142y dla nas trudne lata. Lata b\u00f3lu, cierpienia i walki o przetrwanie. Ale przede wszystkim <strong>lata naszej roz\u0142\u0105ki<\/strong>. Cieszy\u0142am si\u0119, \u017ce to by\u0142 wreszcie koniec. Patrzy\u0142am w przysz\u0142o\u015b\u0107 z now\u0105 nadziej\u0105. Nadziej\u0105, \u017ce ka\u017cde jutro b\u0119dzie coraz lepsze.<\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-color has-larger-font-size\" style=\"color:#0700a3\">Imponderabilia &#8211; Maja Mas\u0142owska<\/p>\n\n\n\n<p>\u201eRoz\u0142\u0105ka\u201d<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak anio\u0142, teraz z nimi ta\u0144czy.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak \u015bwiat\u0142o, teraz z nim rozmawia.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak energia, teraz ni\u0105 jest.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak tajemnica, teraz w niej \u017cyje.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak marzenie, teraz jej si\u0119 spe\u0142ni\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak wolno\u015b\u0107, teraz j\u0105 czuj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak gwiazda, teraz na mnie patrzy.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142a jak lekarstwo, kt\u00f3rego potrzebuj\u0119\u2026<\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p><\/p>\n\n\n\n<p class=\"has-text-color has-larger-font-size\" style=\"color:#0700a3\">Marie &#8211; Martyna Chrut<\/p>\n\n\n\n<p>Warszawa, 15 pa\u017adziernika 2055 r. <\/p>\n\n\n\n<p>M\u00f3j Ukochany! <\/p>\n\n\n\n<p>Min\u0119\u0142o sporo czasu, odk\u0105d widzieli\u015bmy si\u0119 po raz ostatni, jednak nadal czuj\u0119, jakby to by\u0142o wczoraj. Nadal pami\u0119tam, jak opiera\u0142e\u015b si\u0119, czekaj\u0105c na mnie ze swoim \u0142obuzerskim u\u015bmiechem oraz iskierkami w oczach, przez co niekt\u00f3re dziewczyny mia\u0142y ochot\u0119 piszcze\u0107 na Tw\u00f3j widok. Do tej pory nie rozumiem, co w Tobie widzia\u0142y. Pewnie gdyby\u015b teraz to przeczyta\u0142, przewr\u00f3ci\u0142by\u015b oczami i pokr\u0119ci\u0142 g\u0142ow\u0105. Przecie\u017c wiesz, \u017ce lubi\u0142am si\u0119 z Tob\u0105 przekomarza\u0107. To by\u0142o nasze ulubione zaj\u0119cie. To b\u0119dzie m\u00f3j ostatni list, kt\u00f3ry do Ciebie pisz\u0119. Troch\u0119 dziwnie si\u0119 z tym czuj\u0119. Odk\u0105d siedz\u0119 przed kartk\u0105, do moich oczu cisn\u0105 si\u0119 \u0142zy. Nie mog\u0119 sobie z tym poradzi\u0107. Pr\u00f3buj\u0119 by\u0107 silna. <\/p>\n\n\n\n<p>Musz\u0119 przyzna\u0107, \u017ce t\u0119skni\u0119 za Tob\u0105. Gdy zamykam oczy, widz\u0119 Ciebie przed sob\u0105, jednak kiedy wyci\u0105gam w Twoj\u0105 stron\u0119 d\u0142o\u0144, znikasz, a wspomnienia zamieniaj\u0105 si\u0119 w py\u0142. Jeszcze nie tak dawno trzyma\u0142e\u015b moj\u0105 d\u0142o\u0144, od czasu do czasu ca\u0142uj\u0105c jej grzbiet. Nadal czuj\u0119 tw\u00f3j dotyk oraz aksamitne usta na moich paliczkach. Zawsze, kiedy sk\u0142ada\u0142e\u015b tam delikatne ca\u0142usy, czu\u0142am si\u0119 nieswojo i robi\u0142am si\u0119 czerwona, poniewa\u017c onie\u015bmiela\u0142e\u015b mnie w ten spos\u00f3b. Nasi znajomi uwa\u017cali to za staromodne, jednak Ty zawsze wzrusza\u0142e\u015b ramionami i po raz kolejny ca\u0142owa\u0142e\u015b mnie w d\u0142o\u0144. Nie przejmowa\u0142e\u015b si\u0119 ich zdaniem. Od zawsze robi\u0142e\u015b to, na co mia\u0142e\u015b ochot\u0119 i nie przejmowa\u0142e\u015b si\u0119 zdaniem innych. To zawsze w Tobie mi imponowa\u0142o. Cz\u0119sto budz\u0119 si\u0119 wcze\u015bnie rano. To przez to, \u017ce codziennie chodzili\u015bmy o \u00f3smej rano do Twojej babci na kaw\u0119 zbo\u017cow\u0105. Szli\u015bmy przez t\u0119 sam\u0105 ma\u0142\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119, a nasze buty toczy\u0142y walk\u0119 z porann\u0105 ros\u0105, kt\u00f3r\u0105 zawsze przegrywa\u0142y. Promienie s\u0142o\u0144ca ogrzewa\u0142y nasze zaspane oraz zm\u0119czone twarze, a ptaki przez ca\u0142\u0105 nasz\u0105 podr\u00f3\u017c \u015bpiewa\u0142y nam now\u0105 piosenk\u0119 ze swojego repertuaru. <\/p>\n\n\n\n<p>Chcia\u0142abym m\u00f3c Ciebie przytuli\u0107. Wtuli\u0107 si\u0119 w Twoje szerokie ramiona i poczu\u0107, \u017ce b\u0119dzie wszystko dobrze. Kiedy unosi\u0142am g\u0142ow\u0119, by spojrze\u0107 w Twoje oczy, zawsze ca\u0142owa\u0142e\u015b mnie w czo\u0142o, szepcz\u0105c mi czu\u0142e s\u0142owa. Brakuje mi Ciebie. Jestem zagubiona w tym \u015bwiecie. Sta\u0142 si\u0119 jeszcze bardziej paskudny i zniszczony. Wsz\u0119dzie panuje zawi\u015b\u0107, ka\u017cdy patrzy na siebie wilkiem i nie dam rady d\u0142u\u017cej by\u0107 tutaj bez Ciebie. <\/p>\n\n\n\n<p>Mia\u0142am by\u0107 dla Ciebie silna. Nie poddawa\u0107 si\u0119 i i\u015b\u0107 naprz\u00f3d. Obieca\u0142am, \u017ce b\u0119d\u0119 mie\u0107 m\u0119\u017ca i urocze dzieci. Musz\u0119 jednak Ci\u0119 zawie\u015b\u0107. Nic z tych rzeczy si\u0119 nie wydarzy. Bez Ciebie jestem za s\u0142aba. Mam nadziej\u0119, \u017ce mi wybaczysz. Powoli robi mi si\u0119 zimno. Nied\u0142ugo ju\u017c si\u0119 spotkamy i b\u0119dziemy ze sob\u0105 na zawsze i po wsze czasy. Teraz b\u0119dzie ju\u017c tylko dobrze. Id\u0119 do Ciebie. <\/p>\n\n\n\n<p>Twoja Carmen<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"","protected":false},"author":1,"featured_media":4803,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[37,38],"tags":[],"class_list":["post-4802","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-konkurs-literacki","category-rok-szkolny-2021-2022"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4802","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=4802"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4802\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":4804,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/4802\/revisions\/4804"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/media\/4803"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=4802"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=4802"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/zspolczyn.edu.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=4802"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}